Proces
Jak wygląda malowanie na żywo podczas ceremonii? Krok po kroku
Zdecydowaliście, że chcecie mieć obraz malowany na żywo na swoim weselu. Ale pewnie macie teraz w głowie mnóstwo pytań praktycznych: o której przyjadę? Czy będę przeszkadzać w ceremonii? Gdzie postawię sztalugę? Co się dzieje, kiedy ostatni gość wychodzi?
Ten artykuł to szczegółowy przewodnik krok po kroku — opisuję dokładnie, co dzieje się od momentu, kiedy dojeżdżam pod Waszą salę, do momentu, kiedy zostawiam Was z niemal skończonym obrazem. Każde wesele jest trochę inne, ale rytm pracy wygląda w mniej więcej podobnie.
W skrócie
- Przed weselem: konsultacja projektowa, ustalenie kluczowego momentu, wymiana kontaktów
- 2 godziny przed ceremonią: przyjazd, ustawienie sztalugi, rozmowa z fotografem
- Ceremonia: szkic kompozycji (~30–40 min), bez nakładania kolorów
- Pierwsze godziny przyjęcia: pierwsze warstwy koloru, budowa tła
- Wieczór: główna praca malarska, detale, rozmowy z gośćmi
- 22:00–23:00: wspólne zdjęcie, pakowanie obrazu
- Po weselu: 4–16 tygodni pracy w pracowni, werniks, oprawa
- Na koniec: osobista dostawa gotowego obrazu
Przed weselem — przygotowania
Cała praca zaczyna się kilka tygodni przed Waszym weselem — nie w dniu ceremonii.
Umawiamy się na konsultację projektową (30–45 minut, online lub w Krakowie). Pokazujecie mi plan sali, zdjęcia z wizji lokalnej, harmonogram wesela. Razem decydujemy, który moment wejdzie na obraz — najczęściej jest to sama ceremonia, ale bywa też pierwszy taniec, oczepiny albo szeroki widok sali w trakcie przyjęcia.
Dopytuję o praktyczne rzeczy: ile mniej więcej będzie gości, jakie kolory macie w dekoracjach, czy są jakieś szczególne osoby, które powinnam uchwycić (np. babcia, która nie będzie na pierwszym planie, ale chcecie mieć ją na obrazie). Proszę też o kontakt do wedding plannera, fotografa i kamerzysty — ustalamy wspólnie, gdzie się nawzajem ustawimy, żebyśmy nie wchodzili sobie w kadr.
Na tydzień przed weselem mam już komplet informacji: adres, harmonogram, plan B na wypadek deszczu (jeśli ceremonia jest w plenerze), kontakt awaryjny na dzień.
Krok 1 — Przyjazd (2 godziny przed ceremonią)
Dojeżdżam zwykle 2 godziny przed rozpoczęciem ceremonii. Ten czas potrzebuję na:
- Znalezienie najlepszej pozycji dla sztalugi — takiej, która daje dobry widok na ołtarz i jednocześnie nie blokuje fotografa ani gości w pierwszym rzędzie
- Ustawienie sprzętu: sztaluga, stolik z farbami, paleta, pędzle, czysta woda, szmatki
- Przygotowanie palety — mieszam bazowe kolory: odcień ściany za ołtarzem, kolor sukni, tonacja kwiatów
- Krótką rozmowę z fotografem i kamerzystą — mówimy sobie, kto gdzie będzie stał, kto się rusza, kto nie
- Przywitanie z parą młodą, jeśli jesteście już na miejscu i macie chwilę
Ubieram się elegancko, nie w fartuch malarski — tak, żeby wtapiać się w gości. Mam ze sobą neutralną czerń albo ciemną granatową sukienkę bez zbędnych detali.
Krok 2 — Ceremonia (30–40 minut)
To najważniejsze pół godziny z mojej perspektywy. Podczas samej ceremonii nie maluję kolorem — robię szkic.
W głowie układam kompozycję: gdzie stoi para młoda, gdzie goście, jak pada światło, jakie są dominujące linie obrazu (łuk kwiatowy, rząd krzeseł, perspektywa sali). Ołówkiem albo rozcieńczoną farbą szkicuję na płótnie główne linie — ołtarz, sylwetki pary młodej, pierwszy rząd gości, ogólną scenografię.
Pracuję bardzo cicho — nie przestawiam sprzętu, nie rozmawiam, nie chodzę. Jestem w stanie obserwacji i zapamiętywania. Detale, których nie zdążę narysować w trakcie ceremonii, zapamiętuję: suknia panny młodej w ruchu podczas pierwszego pocałunku, reakcja mamy w pierwszym rzędzie, układ bukietu.
Dlaczego nie maluję kolorem w trakcie ceremonii? Bo to Wasz moment, a nie moja występacja. Malowanie wymaga energii, gestu, czasem większego ruchu. Szkic ołówkiem jest absolutnie dyskretny. Kolor przychodzi potem.
Krok 3 — Początek przyjęcia (pierwsze 1–2 godziny)
Kiedy ceremonia się kończy i goście przechodzą do sali weselnej, ja zaczynam malować naprawdę.
Pierwsze warstwy to tło i bazowe kolory: ściany sali, tonacja ogólna, masa kwiatowa za ołtarzem, podłoga. Dużymi pędzlami buduję wrażenie całości — jeszcze bez detali, ale już widać, że powstaje scena.
W tym czasie goście zwykle pierwszy raz podchodzą do mnie. Najczęściej są to starsze panie i dzieci — pierwsi dostrzegają, że coś się dzieje. Rozmawiam, odpowiadam na pytania, pokazuję pędzle i paletę. Nie przerywam pracy, ale jestem otwarta na obecność.
Dla Was jest to moment koktajlu albo pierwszych toastów — nie rozpraszajcie się mną, mam robotę i doskonale sobie radzę sama.
Krok 4 — Wieczór (2–3 godziny głównej pracy)
To główny blok mojej pracy. Między obiadem a pierwszym tańcem spędzam 2–3 godziny przy sztaludze, budując obraz warstwa po warstwie. W tym czasie:
- Nakładam kolejne warstwy koloru — suknia, garnitur, kwiaty, twarze (w zarysie)
- Buduję światło — refleksy, cienie, punkty najjaśniejsze
- Wprowadzam detale — koronki na sukni, bukiet, wyraziste elementy sali
Wokół mnie zaczyna się ruch. Goście wracają z obiadu, wielu pierwszy raz widzi, co powstało przez ostatnie godziny. Kolejka ciekawskich — fotografują, komentują, pytają o technikę. Jest to absolutnie normalna część wesela i nie przeszkadza mi w pracy.
Ten etap to też moment, kiedy zaczynają się pierwsze zdjęcia „para obok obrazu”. Warto zarezerwować 5 minut z fotografem, żeby zrobić takie kadry, zanim się przebierzecie do pierwszego tańca.
Krok 5 — Pakowanie (22:00–23:00)
Zwykle kończę główną pracę między 22:00 a 23:00. Obraz na tym etapie to solidny szkic kolorem — widać wyraźnie scenę, postacie, światło, ale daleko mu do wersji finalnej.
Zanim zacznę pakować:
- Wspólne zdjęcie z Wami — stoicie obok obrazu, robimy kadr. Ten moment jest wart tego 5-minutowego przerywnika z przyjęcia
- Krótka rozmowa o poprawkach — jeśli na obrazie brakuje kogoś ważnego („dodajmy babcię Halinkę, siedzi po lewej”) albo chcecie jakąś detaliczną zmianę, robię notatki. Poprawki są w cenie każdego pakietu
- Pakowanie: zdejmuję obraz ze sztalugi (farba jest jeszcze wilgotna, więc używam zabezpieczeń na rogach), pakuję w folię ochronną i deskę transportową
Potem składam sztalugę, pakuję farby, żegnam się i wychodzę. Nie zostaję do końca wesela — obraz jest najważniejszy, a im szybciej dojedzie do mojej pracowni w Krakowie, tym lepiej.
Po weselu — praca w pracowni (4–16 tygodni)
Od następnego dnia zaczyna się druga, niewidzialna część pracy.
W pracowni spędzam 20–40 godzin (w zależności od pakietu) nad wykończeniem obrazu. Większość tego czasu to praca nad portretami Waszych twarzy — to najtrudniejszy element, wymaga kilkunastu godzin skupienia, żeby wyszło naprawdę podobnie. Plus detale sukni, światło, refleksy, cienie, dopracowanie tła.
Na koniec nakładam werniks ochronny (kilka dni na utwardzenie), oprawiam obraz w drewnianą ramę i podpisuję — z przodu moim imieniem, z tyłu datą Waszego wesela.
Cały proces zajmuje 4 tygodnie dla Pakietu Gold, do 16 tygodni dla Collector. Raz na 2–3 tygodnie wysyłam Wam zdjęcie postępu — żebyście wiedzieli, że obraz żyje i powstaje.
Krok 6 — Osobista dostawa
Kiedy obraz jest gotowy, umawiamy się na osobistą dostawę. Najczęściej przyjeżdżam do Waszego domu albo spotykamy się w Krakowie. Nie wysyłam obrazów kurierem — za duża stawka emocjonalna.
Na spotkaniu:
- Odpakowujemy obraz wspólnie
- Pokazuję detale, których mogliście nie zauważyć na zdjęciach
- Tłumaczę, jak dbać o obraz (unikanie bezpośredniego słońca, temperatury pokojowej, kurzu)
- Zostawiam Wam certyfikat autentyczności z moim podpisem
Jeśli macie Pakiet Collector, dostajecie też paczkę z 10 wydrukami wysokiej jakości — idealne na prezenty dla rodziców, świadków, rodziny.
Co możecie zrobić, żeby pomóc mi dobrze wykonać moją pracę
Kilka praktycznych rzeczy, które naprawdę pomagają:
- Podzielcie się ze mną planem sali przed weselem — rzut albo zdjęcia. Oszczędza to czas pierwszego dnia
- Powiedzcie fotografowi i wedding plannerowi, że będę — najlepiej na tydzień przed, żebyśmy mogli się ze sobą skontaktować
- Zarezerwujcie dla mnie miejsce z widokiem na ołtarz / salę główną — najlepiej z boku, nie za kolumną i nie za barem
- Nie zamawiajcie dla mnie obiadu weselnego — nie jem podczas pracy, wystarczy mi dostęp do wody i miejsce, gdzie mogę odłożyć kurtkę
- Nie stresujcie się mną w trakcie wesela. To Wasz dzień, ja jestem po prostu częścią ekosystemu. Spróbujcie „zapomnieć” o mnie i cieszyć się weselem — resztę załatwię sama
Gotowi zaplanować swoje wesele
Jeśli po przeczytaniu tego przewodnika lepiej rozumiecie, jak wygląda cała praca, i chcecie porozmawiać o konkretach — następny krok to bezpłatna konsultacja.
👉 Umów bezpłatną konsultację — w 30 minut przejdziemy przez Wasze konkretne wesele i sprawdzimy, czy dobrze się do siebie nadajemy.
Przeczytaj także
Najczęstsze pytania
- O której godzinie powinnam przyjechać na Wasze wesele?
- Przyjeżdżam około 2 godziny przed rozpoczęciem ceremonii. Potrzebuję tego czasu na znalezienie najlepszej pozycji, ustawienie sztalugi, przygotowanie palety i krótką rozmowę z fotografem oraz kamerzystą. Jeśli ceremonia zaczyna się o 16:00, jestem u Was najpóźniej o 14:00. Prośba o adres, kontakt do wedding plannera i plan sali dostaję zwykle na tydzień przed weselem.
- Czy potrzebuję specjalnego oświetlenia do malowania?
- Nie. Pracuję przy tym samym świetle, które jest w Waszej sali — to zresztą ważne, bo chcę widzieć to samo, co goście i fotograf. W plenerze wystarczy dzienne światło, wieczorem pracuję przy oświetleniu sali. Jedyna prośba: unikajcie sytuacji, w której moja sztaluga jest w cieniu totalnym albo bezpośrednio pod jaskrawym punktowym reflektorem, który prześwieca przez płótno.
- Czy mogę malować na weselu w plenerze?
- Tak, często pracuję w plenerze — ogrody, dziedzińce, tarasy, parki. Mam przenośną sztalugę i wszystko pakuję w kilka minut, więc jeśli pogoda się psuje, przenosimy się razem z gośćmi pod namiot albo do sali. Warto tylko z góry ustalić plan B: gdzie się przenoszę w razie deszczu lub silnego wiatru. Mój sprzęt jest odporny na drobny kapuśniak, ale nie na ulewę.
- Co jeśli wesele jest w zamku, stodole albo wnętrzu bez oczywistego miejsca na sztalugę?
- Każde miejsce ma swoje rozwiązanie. Na konsultacji oglądamy razem zdjęcia lub rzut sali i wybieramy punkt, który daje dobry widok na ołtarz albo salę główną i jednocześnie nie blokuje pracy fotografa. W nietypowych przestrzeniach (bardzo niskie sufity, wąskie sale, zamkowe kaplice) czasem używam sztalugi biurkowej zamiast stojącej — efekt jest ten sam.
- Czy muszę być obecna przy całym weselu, czy tylko przy ceremonii?
- Pakiet obejmuje do 7 godzin mojej obecności — zwykle ceremonia plus pierwsze godziny przyjęcia. Najczęściej zostaję mniej więcej do 22:00–23:00, wtedy pakuję obraz i wychodzę. Jeśli chcecie, żebym zostawała dłużej (do pierwszego tańca, do oczepin, do końca wesela) — rozmawiamy o tym na konsultacji i dopisujemy do umowy.
- Co jeśli ceremonia jest w jednym miejscu, a przyjęcie w drugim?
- Często tak bywa — np. ceremonia w kościele, przyjęcie w sali kilka kilometrów dalej. W takim przypadku ustalamy, które miejsce maluję. Zwykle wybieramy przyjęcie, bo tam spędzam więcej czasu i mam lepsze warunki do pracy. Z ceremonii pracuję na podstawie obserwacji i zdjęć od Waszego fotografa (pierwszych rzutów), które wykorzystuję w pracowni po weselu.
Przeczytaj też
Zainteresowana/y? Sprawdź wolny termin.
Zapytaj o termin malowania